Dokąd z azylantami? Niemieckie miasta prześcigają się w pomysłach
7 września 2014Im więcej uchodźców przybywa do Republiki Federalnej tym częściej i głębiej wzdychają niemieccy urzędnicy. I rozkładają ręce, bo kwatery dla azylantów są przepełnione, a nowych miejsc brakuje. Tym bardziej liczą się nowatorskie pomysły. Władze Duisburga w Zagłębiu Ruhry zdecydowały się ulokować azylantów w namiotach. Hamburg chce ich ponownie zakwaterować na statkach w porcie rzecznym, podał dziennik „Hamburger Abendblatt”. Administracja portu wybrała do tego celu pięć miejsc, w których może zamieszkać ok. 2600 uchodźców.
Już w latach 90. Hamburg ulokował ponad 2 tys. przybyszów na statkach zajkotwiczonych u brzegu Łaby w dzielnicy Altonie. Na statku mieściło się także centralne biuro meldunkowe dla azylantów. Miejsce to cieszyło się jednak złą sławą. Dochodziło tam do wielu przestępstw, a panujące warunki mieszkaniowe i sanitarne pozostawiały wiele do życzenia.
A może koszary?
Tymczasem socjaldemokraci w parlamentach regionalnych i w Bundestagu proponują, by na kwatery dla azylantów przeznaczyć świecące pustkami koszary. „Należałoby sprawdzić, czy nadają się one do umieszczenia w nich uchodźców”, zaproponował przewodniczący frakcji SPD w Bundestagu Thomas Oppermann. Jednocześnie zażądał, by druga izba parlamentu Bundesrat - podobnie jak wcześniej uczynił to Bundestag - zaliczył Serbię, Macedonię i Bośnię-Hercegowinę do tzw. bezpiecznych krajów pochodzenia.
Pomysłów nie brakuje też władzom Berlina. W stolicy na tymczasowe kwatery mają posłużyć dwie szkoły. Każdy z ośmiu istniejących w stolicy ośrodków dla azylantów jest przepełniony. Sytuacja zaostrzyła się po zamknięciu centralnego punktu przyjęć. Wielu przybyszów musi teraz spędzać noce w stołówkach i biurach schronisk dla azylantów.
Nieruchomości do dyspozycji
Jak zapewnił minister spraw wewnętrznych Thomas de Maizière, na płaszczyźnie federalnej można znaleźć i udostępnić odpowiednie nieruchomości. Ale pod pewnymi warunkami. Minister zaznaczył bowiem, że koszty zakwaterowania mają ponieść kraje związkowe. Według niego przybycie w tym roku do Niemiec 200 tys. uchodźców nie powinno było nikogo zaskoczyć „zapowiadałem to wcześniej, wszystkie kraje związkowe miały czas na przygotowanie”, zaznaczył de Maizière.
Dodał, że obecnie Niemcy na każdej płaszczyźnie borykają się z „potężnymi wyzwaniami” wywołanymi duż liczbą osób ubiegających się o azyl. „Każdy, kto do nas przybędzie, ma prawo do postępowania azylowego. I tak pozostanie”, podkreślił.
Bezpieczne kraje pochodzenia
W krajach bałkańskich: Serbii, Macedonii i Bośni-Hercegowinie, nie ma prześladowań politycznych, podkreślił minister de Maizière. Dlatego rząd niemiecki zamierza umieścić te kraje na liście tzw. bezpiecznych krajów pochodzenia. Ubiegający się o azyl mieszkańcy tych krajów zostaną wtedy szybciej odprawieni z kwitkiem. Rzecznik krajów związkowych rządzonych przez chadecję i zarazem minister spraw wewnętrznych Meklemburgii-Pomorza Przedniego, Lorenz Caffier, podkreślił, że to „w ten sposób łatwiej będzie pomóc ludziom, którzy rzeczywiście są prześladowani, i którzy faktycznie potrzebują pomocy”.
Bundestag zatwierdził już tę reformę, w Bundesracie brakuje jednak większości. Z nowym rozwiązaniem nie zgadza się przede wszystkim opozycyjna partia Zielonych. Zieloni wyjaśniają, że na Bałkanach prześladowani są głównie Romowie i homoseksualiści. W 2013 roku prawie jedna piąta wniosków a azyl w Niemczech pochodziła od mieszkańców tych krajów.
epd, dpa, kna / Katarzyna Domagała